Halo, chciałbym zamówić fejsbuka

Halo, chciałbym zamówić fejsbuka

Wyobraźcie sobie taką sytuację: prowadzicie kameralną agencję marketingową. Wstajecie rano i jak zwykle zasiadacie przed komputerem, by zająć się codzienną pracą. Wtem dostajecie telefon od potencjalnego klienta, który chce zamówić od Was coś w rodzaju fejsbuka czy Bookinga. Albo chociaż Znanego Lekarza. Czy to oznacza, że właśnie otrzymaliście szansę życia, dzięki której utrzymacie siebie, agencję i pracowników w dostatku przez najbliższe lata albo i dekady? Nie, nie i jeszcze raz NIE. Dzisiaj opowiemy Wam, dlaczego takie pomysły nie są skazane na sukces.

Takie pomysły wymagają budżetu. Bardzo dużego budżetu.

Dla potencjalnego użytkownika internetu fejsbuk może jawić się jako prosta strona, którą ogarnięty freelancer spokojnie wykona w przedziale cenowym właściwym dla sklepów internetowych. Co niby jest tam skomplikowanego? Otóż wiele rzeczy, ale sztab specjalistów pracował, pracuje i będzie pracował nad tym, by portal był w odbiorze dziecinnie prosty i jak najbardziej angażujący. Puste słowa to za mało? Wg angielskiej Wikipedii w 2017 roku Facebook zatrudniał ponad 20 000 osób.  Ten sztab ludzi pracuje nad tym, by fejsbuk był przyjemny w obsłudze, wciągający, popularny, niezmiennie na topie, bezawaryjny, działający zgodnie z prawem i w rentowny. Czy nasi potencjalni klienci mogą zatrudnić taki zespół do pracy nad swoim projektem? Nie. Czy mogą zatrudnić przynajmniej kilkuosobowy team programistów, UX designerów, testerów, grafików i copywriterów, którzy przez wiele miesięcy będą pracowali nad czymś podobnym, ale jednak skromniejszym? Zwykle też nie.

Stworzenie portalu czy aplikacji to dopiero początek drogi. Prawdziwym wyzwaniem jest marketing.

Zgoda, by stworzyć dobry portal nie zawsze trzeba mieć kilka zbędnych milionów na koncie i 20 tysięcy pracowników. Czasem wystarczy kilka-kilkadziesiąt tysięcy złotych i już możemy zamówić przyzwoity portal ogłoszeniowy w typie Olx czy coś na kształt Bookinga. Pytanie tylko: co dalej? A dokładniej: czy mamy co najmniej drugie tyle na reklamę? Wszak stworzenie portalu czy platformy to dopiero początek drogi do dochodowego biznesu. Teraz musimy poinformować i przede wszystkim skusić użytkowników, by odwiedzili nasz portal/stronę/serwis czy platformę. Czy nasi potencjalny klienci mają kilkadziesiąt-kilkaset tysięcy na przemyślaną kampanię reklamową, która może konkurować z marketingiem gigantów? Często nie.

Pomysł, który sprawdził się raz, mało kiedy sprawdza się drugi raz.

Jeśli jakiś pomysł na portal został już wykorzystany i obecnie prosperuje jako popularna i warta miliardy marka, po co zastępować go tym samym pomysłem, tylko w mniej spektakularnym wykonaniu? Skoro fejsbuk czy Booking zdobyły zaufanie milionów użytkowników, kuszą intuicyjnym interfejsem i mają globalny zasięg, to prawdopodobnie potencjalny użytkownik nie porzuci ich na rzecz innych portali. Często mniej dopracowanych (bo mniej dofinansowanych), a przede wszystkim mniej popularnych. Czy w takim razie istnieje spora szansa, że zrobimy realną konkurencję fejsbukowi, robiąc coś na kształt fejsbuka? Prawdopodobnie nie.

Czy to oznacza, że nie warto inwestować w nowe, innowacyjne i ciekawe portale? Nie, nie, nie i jeszcze raz NIE.  Internet wciąż przyjmuje nowe i często proste pomysły, a potem zamienia je w kury znoszące złote jaja.  Jak zdecydowanie nie zaczynać oraz co zrobić, by zwiększyć prawdopodobieństwo odniesienia sukcesu w Internecie? O tym w kolejnych wpisach.

Komentarze